Nasza historia
Przez długi czas to, co poniżej opisałem, było naszą historią - moją historią.
„LINGS LINGERIE zostało zaprojektowane z myślą o kobietach takich jak ja – kobietach, które zmagają się z codziennymi podrażnieniami pod biustonoszami i nie mogą się doczekać, żeby je zdjąć. Jeśli się nad tym zastanowić, istnieje wiele różnych modeli biustonoszy i topów sportowych, ale: niektóre są piękne, ale niewygodne; inne są tak obcisłe, że nie można się doczekać, żeby je zdjąć; a te, które są wygodne, zazwyczaj nie tworzą idealnego kształtu pod koszulką ani nie zapewniają optymalnego podtrzymania. Dlatego postanowiłam połączyć wygodę z pięknem i stworzyć idealny biustonosz, który sprawia wrażenie, jakby w ogóle go nie nosiła. Wszystkie nasze biustonosze są wykonane z miękkich i – co najważniejsze – przyjaznych dla skóry materiałów, które nie powodują podrażnień ani swędzenia i pozwalają skórze oddychać.”
Ale i tak postanowiłam podzielić się z Wami kilkoma informacjami. Więcej o sobie i moich historiach z biustonoszami! Dla tych z Was, którzy to czytają! Nie wiem jak Wy, ale ja mam taki zwyczaj, że kiedy odwiedzam stronę internetową z produktami, które mi się podobają, pierwszą rzeczą, którą sprawdzam, jest zakładka „O nas”. Jeśli widzę tam ogólny, ogólny opis produktu, jestem trochę rozczarowana. Chcę dowiedzieć się o Was więcej! Jak zaczynaliście, jaka jest Wasza historia, Wasza droga (interesują mnie zarówno wzloty, jak i upadki!), co i dlaczego sprzedajecie te produkty itd. Lubię historie z osobistym akcentem, które można z przyjemnością przeczytać w przerwie w pracy, pijąc kawę lub matchę z ulubioną koleżanką z pracy, albo czekając na lunch (a nawet czytając opisy produktów w toalecie, haha). Mam nadzieję, że nie jestem sama i że niektórym z Was sprawia to przyjemność.
OK, zaczynajmy.
Hmmm. Właściwie nie jestem pewien, czy powinienem skopiować Ci cały dokument – PDF brandbooka – gdzie szczegółowo opisuję, co tak naprawdę oznacza „LINGS” i skąd się to słowo wywodzi, czy podać Ci wszystkie szczegóły?! (Po długim namyśle...) %&rc (Brzydkie słowo używane do przeklinania – wiesz, o co mi chodzi?!) – Powiem Ci wszystko! Jeśli nie masz ochoty czytać, możesz pominąć ten fragment lub zostawić otwartą kartę w przeglądarce na kolejny odcinek czytania „deklaracji” na toalecie. ;) Cokolwiek wybierzesz – mam nadzieję, że Ci się spodoba!
Nazywam się Urša i mam 28 lat. Tak, jestem s*ką z lat 90. – albo „millenialsem”, jak wolisz – chociaż to nie ma większego znaczenia, prawda? Prawda jest taka, że nigdy nie lubiłam pisać; nie mam bloga (i nie planuję), więc to prawdopodobnie najdłuższy post w moim życiu (biorąc pod uwagę moje wypracowania z liceum i pracę magisterską – ha, dzięki, mamo, za to, że się starałaś i zmieniłaś słynne powiedzenie „Szczęśliwa żona, szczęśliwe życie” w naszym domu na „Szczęśliwa mama, szczęśliwe wolne życie!” :D). Z zawodu jestem inżynierem żywności i żywienia (musiałam sprawdzić tytuł mojej pracy, hahaha). Daleko mi jeszcze do bycia projektantką – ale mam niesamowicie dobre umiejętności, by osiągnąć to, co sobie postanowię.
Przysięgam!
Jak powstał LINGS?
Powód dla LINGS #1:
Historia z biustonoszem zaczęła się od tego, że nie mogłam znaleźć wygodnego. Tak, dobrze czytacie – WYGODNY! Piękne biustonosze można znaleźć wszędzie. Koronka tu, ramiączko tam, trochę szyfonu tam, trochę satyny tam – ale co, jeśli większość tych materiałów strasznie swędzi (wolałabym nie pisać, że swędzi jak cholera). Można znieść tę godzinę czy dwie na specjalne okazje, ale chodzić w takim staniku cały dzień… Właśnie myślę o tym, jak zdejmę stanik, gdy tylko przekroczę próg domu!
Powód dla LINGS #2:
A jeśli dodam do tego wygodę, to moją drugą pasję – sport (zwłaszcza lekkoatletykę), gdzie do optymalnego treningu potrzebny jest dobry top sportowy, który otuli i utrzyma (żeby nic nie wypadło podczas skoków, haha). Przyznaję, kiedyś nosiłam te topy sportowe non stop (na treningi, do szkoły, na uczelnię – świeże, nieprzemoczone, więc nie ma mowy o pomyłce), co jest częściowo akceptowalne pod względem wygody, ale ma też swoją cenę – traci się widok na dekolt, który jest dla ciebie bardzo ważny, gdy jesteś młodsza (no, a nawet później, jeśli mamy być szczerzy).
Powód dla LINGS #3:
Kolejne utrudnienie pojawia się w mojej ulubionej porze roku – lecie! Wiecie, czas na topy i sukienki na ramiączkach, białe T-shirty, lniane koszule… Wtedy nawet wygodny top sportowy nie wchodzi w grę (zimą, pod milionem warstw ubrań, nikt nawet nie pomyśli, żeby zauważyć stanik czy top, haha).
Tak, i co teraz?
No cóż, zdecydowanie chciałam biustonosz, który będzie piękny (nie żeby moje morele/pomarańcze/melony wyglądały w nim jak tanie pachołki drogowe), wygodny (żeby nigdzie nie szczypał, żeby skóra mnie nie swędziała i żebym nie myślała tylko o tym, jak rozmazuję go po całym salonie w domu), a przy tym estetyczny – żeby tworzył elegancki, gładki kształt, bez zbędnych zagnieceń i szwów, które prześwitywałyby przez T-shirt. A takiego nie ma na rynku! A raczej powiedzmy, że... takiego biustonosza po prostu nie było!
„Dużo gadania, żadnych działań”.
Po pięciu, sześciu latach pomysłów i scenariuszy (och, tak, nawet myślałam o wystąpieniach na TED, haha) i fantazjowaniu, nic nie zrobiłam. Klasyka. Trump powiedziałby: „Dużo gadania, zero działania”. I dokładnie tak się stało. Punkt zwrotny nastąpił w maju 2021 roku, kiedy z pomocą mojej skały (mojej miłości) po raz pierwszy porządnie kopnęłam się w tyłek (tyłek, pupę, jak wolisz) i zrobiłam poważny research, zaczęłam kupować tysiąc i jeden próbek i testować. Potem testowałam, testowałam i jeszcze raz testowałam. Aby pomóc sobie w tej obsesji na punkcie biustonoszy, wciągnęłam w to całe stanikowe szaleństwo masę przyjaciół i znajomych. Nie wspominając o mnóstwie nieudanych prób (rwanie, marszczenie, odpadające ramiączka, uczucie „plastiku”…).
Niech podniesie rękę osoba o najbardziej wrażliwej skórze!
(Podnoszę obie ręce – i to bardzo wysoko!!!) Jeśli ktoś ma wrażliwą skórę, to ja. Atopowe zapalenie skóry (łuszczyca) na całej głowie i innych częściach ciała – moja skóra to prawdziwa „wyjątkowo wrażliwa diwa”. Wolałabym nie pokazywać wam zdjęcia reakcji alergicznej na jedną z próbek (polityka internetu to taki żart). Z odrobiną wyobraźni możecie sobie wyobrazić czerwone plamy i pęcherze na klatce piersiowej, pęcherze od ramiączek itd. Dlatego szczerze pragnęłam, aby biustonosz był wykonany z takich materiałów, żebym ja też mogła go nosić, a nie tylko te z was, które są mniej wrażliwe. A jeśli tak, to nie pójdę na kompromis w tej kwestii – przysięgłam sobie!
Gdy w obUP zapali się lampka UP(anje)
Kiedy prawie straciłam nadzieję, że uda się zrobić biustonosz z jednego kawałka materiału, żeby się nie rozpadł… Nie zapomnę! Dokładnie 7.5.2022 roku zebrałam się na odwagę, wydałam „szał pieniędzy” i złożyłam pierwsze zamówienie na biustonosze. I po niekończących się wzlotach i upadkach, jesteśmy tu, gdzie jesteśmy!
Na www.lings-lingerie.com! Mój sklep internetowy, którego misją jest dać każdej kobiecie drugą szansę na biustonosze – aby spełniały swoją funkcję (komfortowe podparcie), nie wrzynając się w skórę jak nóż w tort urodzinowy!
Zamiast kończyć tę balladę – żeby nie powiedzieć lemoniadę z happy endem – szczerze mam nadzieję, że spodoba Ci się Twój biustonosz LINGS! Że sprawi Ci radość i dobrze Ci posłuży (pamiętaj: średnia „żywotność” biustonosza to 6-8 miesięcy). I że – kiedy już spełni swoje zadanie – będziesz bez cienia wątpliwości wiedzieć, gdzie go ponownie kupić.
Och? Jeszcze nie kupiłeś? Może przekonałem cię, żebyś wpadł do mojego sklepu i wybrał swój.
PS: Bonus dla wszystkich, którzy dotarli aż tutaj: w ramach podziękowania, daję Wam 10% zniżki na pierwsze, drugie lub trzecie zakupy. Użyjcie kodu ZGODBA10 przy zakupie.
PS: Wiem, wiem! Zapytacie mnie, co z tymi rozmiarami i większymi. Obiecuję, że zrobię, co w mojej mocy i wkrótce stworzę biustonosze dla tych z Was, które były w pierwszym rzędzie, kiedy „Bóg roztopił piersi” (nie zwracajcie na mnie uwagi, trochę żartowałam; ale wiem na pewno, że ewidentnie przespałam tego dnia). No cóż, nie tylko biustonosze – na nasze „półki wyprzedażowe” trafiają też inne rzeczy. #nieoczekujcie
Bądź miły.
Twoja „wyjątkowo wrażliwa diwa biustonosza”, Urša
